DUŻA SCENA

Świat show-biznesu na wyciągnięcie ręki – plotki, zdjęcia i ekskluzywne relacje

Jan Borysewicz stracił brata w dramatycznych okolicznościach

Andrzej miał zaledwie 20 lat. Dlaczego to zrobił?

Obraz Obraz  

Jan Borysewicz od dekad pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiego rocka. 7 października na Netfliksie zadebiutował film "Mniej obcy", w którym muzyk odsłania kolejne karty ze swojego życia. Za sukcesem lidera Lady Pank kryje się jednak także historia pełna trudnych doświadczeń i rodzinnych tragedii. Jedną z najboleśniejszych była śmierć jego starszego brata Andrzeja.

Bracia dorastali na wrocławskim Sępolnie. To właśnie Andrzej jako pierwszy zaraził Jana miłością do muzyki i pokazał mu podstawy gry na gitarze. Młody Borysewicz początkowo chciał zostać perkusistą, ale szybko odkrył, że to gitara jest jego prawdziwym powołaniem. Starszy brat pokazał mu m.in. jak zagrać "Dom wschodzącego słońca".

Muzyka była dla Jana również ucieczką od rodzinnych problemów. Jego matka zachorowała na stwardnienie rozsiane, a choroba mocno odbiła się na całej rodzinie.

Od tej pory to była choroba całej rodziny. (...) Wtedy też właściwie skończyło się moje dzieciństwo

- wspominał Borysewicz w rozmowie z Marcinem Prokopem.

Później wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Jan wyjechał do Warszawy na koncert z zespołem Apokalipsa. Andrzej odprowadził go na tramwaj. Było to ich ostatnie spotkanie.

Po występie Borysewicz zadzwonił do domu. Telefon odebrała jego matka i przekazała mu tragiczną wiadomość.

- Andrzej nie żyje. Popełnił samobójstwo

- usłyszał.

Jego brat miał zaledwie 20 lat. Muzyk przez lata próbował zrozumieć, co mogło doprowadzić go do tak dramatycznej decyzji.

- Wydaje mi się, że przez dziewczynę. Nie chciałbym tego dalej rozgrzebywać

- mówił.

Jednocześnie Borysewicz podkreślał, że nie obwiniał się za śmierć brata. Jeszcze dzień wcześniej mieli rozmawiać o przyszłości.

- Myśmy się śmiali, rozmawiali: "Czekam na ciebie, bracie, jutro". Andrzej był w z*** nastroju

- wspominał.

Po tragedii doszło jeszcze do sytuacji, którą muzyk zapamiętał na zawsze. Podczas przesłuchania funkcjonariusz miał pokazać mu zdjęcia wykonane na miejscu zdarzenia. Borysewicz zareagował gwałtownie.

- Rzuciłem się na niego z pięściami. Nie miał prawa tak się zachować

- wspominał.

Jak twierdził, później został przywiązany do krzesła i pobity.

Śmierć Andrzeja była dla młodego Jana momentem, po którym jego życie całkowicie się zmieniło. Wkrótce wyprowadził się z rodzinnego domu i zaczął samodzielne życie. Później pożegnał również matkę i ojca. Z rodzinnych pogrzebów zapamiętał jeszcze jeden szczegół - trumny bliskich miały za każdym razem przechylać się na bok.

Czy traktował to jako znak?

- Myślę, że tak, ale kto to wie, jaki?

- odpowiedział.

Jan Borysewicz
Jan Borysewicz

KAPIF.pl

(0)

 

Jan Borysewicz
Jan Borysewicz

KAPIF.pl

(0)

 



Jan Borysewicz
Jan Borysewicz

KAPIF.pl

(0)

 

Jan Borysewicz
Jan Borysewicz

KAPIF.pl

(0)

 

Jan Borysewicz
Jan Borysewicz

KAPIF.pl

(0)

 

Jan Borysewicz
Jan Borysewicz

KAPIF.pl

(0)

 

Jan Borysewicz
Jan Borysewicz

KAPIF.pl

(0)

 

Galeria gości: