Janusz Gajos ostro o realiach show-biznesu
skromność dziś to ułomność
Czy w dzisiejszym świecie opłaca się być skromnym? Janusz Gajos nie ma złudzeń. Legendarny aktor uważa, że we współczesnych realiach powściągliwość bywa odbierana jak wada, a nie zaleta.
- Skromność w dzisiejszym świecie oznacza rodzaj ułomności, niezdolność przystosowania się do życia. Ktoś skromny jest postrzegany jako nieporadny
- powiedział na łamach "Vivy".
Gwiazda kultowych produkcji nie ukrywa, że mechanizmy rządzące życiem publicznym premiują tych, którzy potrafią głośno mówić o sobie i bez skrupułów walczyć o uwagę. Kto stoi z boku, łatwo zostaje zepchnięty na margines. Zdaniem Gajosa to niebezpieczne uproszczenie, które wypacza sens samej skromności.
Aktor przyznaje, że w jego zawodzie próżność i potrzeba bycia w centrum uwagi są niemal wpisane w codzienność.
- Próżność i nieskromność dotyczą każdego. W zawodzie aktora trzeba umieć nad nimi panować
- podkreśla. Ekspresja? Oczywiście. Charyzma? Konieczna. Ale przekonanie, że jest się pępkiem świata, to już prosta droga do izolacji.
Publiczność pokochała go jako Janka Kosa w serialu Czterej pancerni i pies. Później przyszły kolejne wielkie role, nagrody i Diamentowe Lwy w Gdyni. Mimo dekad na szczycie Gajos konsekwentnie unikał nachalnej autopromocji. Zamiast budować legendę w mediach, wolał budować ją na scenie i przed kamerą.
Dziś, z perspektywy lat, mówi wprost: największym zagrożeniem nie jest brak rozgłosu, lecz brak kontroli nad własnym ego. Bo kiedy człowiek uwierzy, że jest centrum wszechświata, szybko traci kontakt z rzeczywistością.
Janusz Gajos
KAPIF.pl
Gajos Janusz
KAPIF.pl
Janusz Gajos
KAPIF.pl
Janusz Gajos
KAPIF.pl
Janusz Gajos
KAPIF.pl
Janusz Gajos
KAPIF.pl
Janusz Gajos
KAPIF.pl
Janusz Gajos
KAPIF.pl
Janusz Gajos z żoną
KAPIF.pl

