DUŻA SCENA

Świat show-biznesu na wyciągnięcie ręki – plotki, zdjęcia i ekskluzywne relacje

TEDE podzielił Ciechocinek

rap kontra kuracjusze

Obraz Obraz  

Jesteś w trybie podglądu.
Materiał jest niewidoczny na www aż do zakończenia edycji

Tede, a właściwie Jacek Graniecki, to jeden z najbardziej znanych polskich raperów. Urodził się 24 lipca 1976 roku w Warszawie i od wielu lat należy do czołowych postaci polskiej sceny hip-hopowej. Swoją karierę rozpoczął w latach 90., współtworząc zespół Warszafski Deszcz. W 2001 roku wydał swój pierwszy solowy album „S.P.O.R.T.”, który przyniósł mu dużą popularność. Tede jest znany z charakterystycznego stylu, odważnych tekstów i wyrazistej osobowości. Założył również własną wytwórnię muzyczną Wielkie Joł, dzięki której wspiera rozwój polskiego rapu. Oprócz działalności muzycznej zajmuje się także biznesem i występował w programach telewizyjnych. W swojej karierze wydał wiele albumów i zdobył liczne grono wiernych fanów. Mimo kontrowersji pozostaje jednym z najbardziej wpływowych artystów polskiego hip-hopu. Jego twórczość miała duży wpływ na rozwój rapu w Polsce i nadal inspiruje wielu młodych wykonawców.

Koncert Tedego z okazji jego 50. urodzin, zorganizowany w Ciechocinku pod nazwą „FAJF-OŁ”, wzbudził duże zainteresowanie i liczne dyskusje. Najwięcej emocji wywołał sam wybór miejsca, ponieważ Ciechocinek kojarzy się głównie z uzdrowiskiem i kuracjuszami, a nie z koncertami rapowymi. Część mieszkańców uznała, że wydarzenie nie pasuje do spokojnego charakteru miasta. Inni z kolei podkreślali, że koncert może przyciągnąć młodszych turystów i pozytywnie wpłynąć na promocję Ciechocinka. W mediach społecznościowych pojawiły się zarówno głosy poparcia, jak i krytyki dotyczące organizacji imprezy. Sam Tede podchodził do pomysłu z dystansem i traktował go jako nietypowy sposób świętowania swoich 50. urodzin. Organizatorzy przekonywali, że wydarzenie miało połączyć tradycję słynnych ciechocińskich „fajfów” z kulturą hip-hopową. W koncercie zapowiedziano również występy gości specjalnych, co zwiększyło zainteresowanie fanów. Mimo kontrowersji koncert odbył się zgodnie z planem i przyciągnął liczną publiczność. Cała sytuacja pokazała, że nowoczesne wydarzenia muzyczne mogą wywoływać różne opinie, zwłaszcza gdy odbywają się w miejscach kojarzonych z zupełnie innym stylem spędzania czasu. 

Uzdrowiskowy spokój kontra potężny bas. Tym razem to nie opera ani disco-polo, a czysty rap uderzył w mury miasta!

 

Pewnie najlepiej nic dla młodych nie robić aby tylko dla seniorów 🤦🏼‍♀️ale jak byli cyganie i grali do 2 w nocy to było dobrze nie i dewastowali miejski stadion 🏟️🤬i grandy robili…na szachach też nikomu nie przeszkadza ,w sanatoriach graja też nie wadzi nikomu a tu raz na ruski rok coś dla młodych ooo tragedia za głośno🤦🏼‍♀️trza było stopery w uszy włożyć i iść 🛌
Więcej coś dla młodzieży bo Ciechocinek za chwilę umrze

 Dla mnie to niechlujna katastrofa !!!! Młodzieży kochana, czy Wy też jesteście tacy ordynarni ? Rzucanie takimi wyrazami ? A gdzie tu kultura języka ? Jak się nie ma głosu to się wrzeszczy, żeby zakryć ukryć beztalencie.

 Lubię posłuchać różnej muzyki i na koncertach wielu gatunków świetnie się bawiłem od jazzu, przez metal, po techno z mocnym basem. Gdy mam ochotę, idę na koncert z własnej woli. Co innego jeśli ktoś zmusza mnie do tego stawiając scenę pod oknem. Postawienie sceny 150 metrów – a w przypadku niektórych sąsiadów zaledwie 80 metrów – od domów, gdzie śpią małe dzieci, to absurd i totalny brak wyobraźni i empatii. Szczególnie że zamiast wartościowego rapu zaserwowano nam wulgarny, rynsztokowy chłam.

 

Galeria gości: