WOŚP na scenie, pieniądze w tle
kulisy koncertów, o których głośno się nie mówi
Zbliża się finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - czas serc, puszek i wielkich koncertów. Co roku na scenach w całej Polsce pojawiają się znani artyści, deklarując wsparcie dla szczytnego celu. Jednak od lat powraca pytanie, które budzi emocje: czy wszyscy grają za darmo?
Oficjalne stanowisko Fundacji WOŚP jest jasne. Jerzy Owsiak wielokrotnie podkreślał, że Orkiestra nie płaci artystom honorariów za finałowe koncerty, a występy mają charakter charytatywny. Problem zaczyna się jednak na poziomie lokalnych sztabów. To one organizują wydarzenia, zapraszają zespoły i - jak wynika z doniesień medialnych - czasem pokrywają koszty honorariów z własnych budżetów lub pieniędzy samorządowych.
Już w 2009 roku media informowały, że niektórzy wykonawcy oczekiwali konkretnych stawek za koncerty "przy okazji WOŚP". Mr Zoob miał żądać około 9 tys. zł, De Mono - 22 tys., a Szymon Wydra nawet 30 tys. zł. W tym samym czasie Arka Noego otrzymała około 12 tys. zł, a Bracia Cugowscy - blisko 10 tys. zł. Choć były to wydarzenia sprzed lat, mechanizm pozostał podobny.
Kontrowersje wróciły również niedawno. W 2025 roku Jary Oddział Zamknięty zagrał płatny koncert w Sandomierzu przy okazji finału WOŚP, co ponownie rozpaliło dyskusję. Artyści i komentatorzy, tacy jak Zbigniew Hołdys czy Tomasz Lipiński, od lat krytykują praktykę pobierania honorariów, jeśli występ jest przedstawiany jako charytatywny.
Sam Jerzy Owsiak jasno stawiał sprawę: jeśli ktoś bierze pieniądze i nie przekazuje ich Orkiestrze, nie powinien firmować się szyldem WOŚP. Finał ma łączyć i pomagać, ale - jak widać - za kulisami wciąż pozostaje wiele pytań, na które publiczność chętnie poznałaby odpowiedzi.
Jurek Owsiak
foto JM
WOSP
KAPIF.pl
WOSP
KAPIF.pl
WOSP
KAPIF.pl
WOSP
KAPIF.pl
WOSP
KAPIF.pl

